Uparte ludzie – czyli jak władza zmienia człowieka.


Obsługuję różne firmy. W większości ludzie spoko i ogarnięci. Jak nie wiedzą – pytają, jak ja nie wiem – pytam lub dowiaduję się i rozwiązuję problem. W przypadku jednego klienta po dłuższej współpracy nerw mię strzelał jak widziałem kto dzwoni. Moje zdrowie psychiczne było ważniejsze niż kasa. Pomimo tłumaczeń – wiedział lepiej. To nie było na moje nerwy.

U kolejnego stałego klienta się nieco pozmieniało. Trochę ludzi odeszło, trochę przyszło – i zmienił się „głównodowodzący”. Jeszcze przed zmianami, czując pismo nosem, że awansuje, osoba starała się być najważniejsza. Tłumaczenia aczkolwiek nie do końca ale działały. Po awansie zmieniło się na gorsze. Tak jak nie da się znać na wszystkim, tak samo nie da się znać wszystkiego – ale można sprawiać wrażenie że tak właśnie jest.

Będę z ciekawością obserwował sytuację – atmosfera pomału siada. 🙂